Autor Wiadomość
gfar
PostWysłany: 2013-01-21, 21:28    Temat postu:

Dzięki wielkie Wam wszystkim za pomoc i podtrzymanie mojej woli walki, bo dyskom jak widac instynktu przetrwania nie brakuje. Wygląda na to że przynajmniej 2 ryby są już w całkiem niezłej formie bo leją się jak dawniej. To daje nadzieje że reszta też powoli wydobrzeje bo jeszcze pare dni temu wszystkie ostro śluzowały i wyglądały tragicznie. Szkoda mi tylko pary red melonów które niestety okazały się najwrażliwsze. Trzeba będzie pomysleć o nowej czerwieni...
andzio65
PostWysłany: 2013-01-17, 21:06    Temat postu:

U mnie dawno temu, wskutek źle przeprowadzonej kuracji jedna kiedyś pływała głową do góry chyba przez 2-3 tygodnie i wróciła do normy.
Nie trać nadziei, dbaj o dobre warunki. Paletki potrafią zadziwić wolą przetrwania.
gfar
PostWysłany: 2013-01-17, 11:17    Temat postu:

Z tą solą troche nie miałem wyjścia... Minęło kilka dni od tego fatalnego podania metro i niestety płetwy i boki były zaatakowane różnym dziadostwem, z którym obawiałem sie że dyski juz sobie raczej same nie poradzą. Tak jak pisałem nie było nic do stracenia- stwierdziłem że szkoda ryby męczyć i lepiej zaryzykować. Grzybki po soli poschodziły i z każdym dniem jest lepiej. Od czasu solanki nic już nie padło. Daleko jeszcze do sukcesu bo tylko 2 z 7 pozostałych ryb pływają prosto i uspokoiły oddech, ale codziennie odświeżam wodę i zobaczymy co z tego wyniknie.

Niestety człowiek najlepiej sie uczy na SWOICH błędach... Teraz już będę znał kolejność...
andzio65
PostWysłany: 2013-01-17, 05:07    Temat postu:

Adam.
NIE mam pretensji do Ciebie ani Twoich przepisów.
Wręcz przciwnie, gorąco je polecam i uważam za najskuteczniejsze na dzień dzisiejszy pod warunkiem ścisłego ich przestrzegania co obecnie czynię z pełnym sukcesem.
Ze skrótów myślowych sens wypowedzi wyszedł, jak wyszedł. :oops:
To co zrobiłem wynikało z braku wiedzy wówczas i dlatego:
adamn napisał/a:
jak wyżej przedstawione nie należy stosować

przyłączam się do powyższego stawerdzenia.
adamn
PostWysłany: 2013-01-16, 13:38    Temat postu:

gfar napisał/a:

Ryby wykąpałem aktualnie "na krótko" w dużej ilości soli i przerzuciłem do świeżego akwa. 3 sztuki zdechły, pozostałe 10 wygląda wizualnie nieco lepiej. W większości zniknęły grzyby, przebarwienia itd., ale ryby dałej preferują pozycje głową do góry, bądź leżącą.

w kilka dni był:
- aniprazol
- metronidazol
- sól to już przegięcie.
Masz podtrute ryby. To się spokojem i podmianami załatwia nie solą. Ba i nie wiadomo co masz w akwarium. Węgiel nie wychwyci metali ciężkich ...

andzio65 napisał/a:
Pytałem, bo kiedyś stosowałem leczenie wg tego przepisu w zbiorniku ogólnym i miałem podobne efekty na płetwach jak u Ciebie. Z tym, że z przyczyn obiektywnych ryby "kąpały się" nie 8, a prawie 16 godzin. Wody wymieniłem wtedy ok.80% i oczywiście węgiel. O ile pamiętam płetwy zaczęło trafiać od 2 do 5-tego dnia po leczeniu. Później sytuacja zaczęła się poprawiać i płetwy poodrastały. Dodam jeszcze, że przez 5 kolejnych dni wymieniałem po 50%wody codziennie.
Później powtórka leczenia była, ale już przepisowo 8 godzin, wymiany wody jak wyżej. I znów było widać na płetwach efekty, ale już w mniejszym stopniu.
Porażką moją natomiast było to, co ujrzałem w wycinku ze skrzeli po miesiącu od kuracji - piękny, zdrowiutki i ruchliwy dactyl :shock: :evil: , pomimo odkażenia wszystkiego co kiedykolwiek miało styczność z wnętrzem akwarium.
Później zastosowałem pełny cykl leczenia w sterylnym z jednoczesnym odkażaniem i restartem ogólnego, a co z tego wyjdzie to zobaczymy, jeszcze nie czas na ogłoszenie wyników.
A wracając do płetw. Przy wszystkich kąpielach stosowałem Aniprazol, lecz przy kąpielach w sterylnym efekt uszkodzenia płetw nie występował.
Mój wniosek, winny fenbendazol, bo jeśli nawet wymienia się całą wodę to i tak trochę zawsze zostanie choćby w podłożu, a węgiel też potrzebuje czasu, aby wyłapać wszystkie pozostałości. Przy kąpieli w sterylnym ryby są przenoszone do świeżej wody całkowicie lekarsta pozbawionej.
Czy to słuszna teoria, tego nie wiem. Niech każdy sobie odpowie sam.
Ja w każdym razie już nigdy nie będę korzystał z metod leczenia w zbiorniku dekoracyjnym z lekiem dodawanym do wody, w szczególności aniprazolu, bo ryzyko jest, a skuteczność wątpliwa.
W przypadku gdy ryby nie jedzą jestem za leczeniem z zbiorniku sterylnym.


by głosić teorię trza się na czymś oprzeć.
Pytanie: czy jest przepis na leczenie przywr w zbiorniku ogólnym?
Odpowiedź NIE ma. !!!!!!!!!!
Przepis nr 1 to WIADRO
Przepis nr 2 to WIADRO
Przepis nr 3 to WIADRO

To jak leczyłeś przywry w ogólnym, że o tym piszesz i teorie głosisz.
Jak tak leczyłeś to nie dziw się, że przywry sobie żyły. To nie Twoja porażka a prawidłowość w odniesieniu do tego coś im zafundował. Jak na co i kiedy się leczy w ogólnych to opisane dokładnie. Ile wody się przed i po podmienia też opisane. Kiedy się czyści filtry przed i po leczeniu też jest.

A jak ktoś robi po swojemu i wpierw leczy i dopiero po pyta to co ja mogę.

Jak można na przywry stosować przepis w ogólnym co nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Są opisy leków są dawkowania są przepisy. Jest podane co wpierw się leczy a .. i tak robią po swojemu i jeszcze pretensje do przepisów. Jakich przepisów. Takich nie ma.

WNIOSEK

jak wyżej przedstawione nie należy stosować

Adam
andzio65
PostWysłany: 2013-01-16, 03:42    Temat postu:

Pytałem, bo kiedyś stosowałem leczenie wg tego przepisu w zbiorniku ogólnym i miałem podobne efekty na płetwach jak u Ciebie. Z tym, że z przyczyn obiektywnych ryby "kąpały się" nie 8, a prawie 16 godzin. Wody wymieniłem wtedy ok.80% i oczywiście węgiel. O ile pamiętam płetwy zaczęło trafiać od 2 do 5-tego dnia po leczeniu. Później sytuacja zaczęła się poprawiać i płetwy poodrastały. Dodam jeszcze, że przez 5 kolejnych dni wymieniałem po 50%wody codziennie.
Później powtórka leczenia była, ale już przepisowo 8 godzin, wymiany wody jak wyżej. I znów było widać na płetwach efekty, ale już w mniejszym stopniu.
Porażką moją natomiast było to, co ujrzałem w wycinku ze skrzeli po miesiącu od kuracji - piękny, zdrowiutki i ruchliwy dactyl :shock: :evil: , pomimo odkażenia wszystkiego co kiedykolwiek miało styczność z wnętrzem akwarium.
Później zastosowałem pełny cykl leczenia w sterylnym z jednoczesnym odkażaniem i restartem ogólnego, a co z tego wyjdzie to zobaczymy, jeszcze nie czas na ogłoszenie wyników.
A wracając do płetw. Przy wszystkich kąpielach stosowałem Aniprazol, lecz przy kąpielach w sterylnym efekt uszkodzenia płetw nie występował.
Mój wniosek, winny fenbendazol, bo jeśli nawet wymienia się całą wodę to i tak trochę zawsze zostanie choćby w podłożu, a węgiel też potrzebuje czasu, aby wyłapać wszystkie pozostałości. Przy kąpieli w sterylnym ryby są przenoszone do świeżej wody całkowicie lekarsta pozbawionej.
Czy to słuszna teoria, tego nie wiem. Niech każdy sobie odpowie sam.
Ja w każdym razie już nigdy nie będę korzystał z metod leczenia w zbiorniku dekoracyjnym z lekiem dodawanym do wody, w szczególności aniprazolu, bo ryzyko jest, a skuteczność wątpliwa.
W przypadku gdy ryby nie jedzą jestem za leczeniem z zbiorniku sterylnym.
gfar
PostWysłany: 2013-01-15, 08:35    Temat postu:

Jak przepis... niespełna 8 godzin. Potem połowa wody oraz filtr wymiana i inny filtr z węglem na 24 godziny. Może troche mało tego węgla, ale potem kolejne 3 dni podmian po 30% i na piąty temperatura w górę, metro do granulatu.

Ryby wykąpałem aktualnie "na krótko" w dużej ilości soli i przerzuciłem do świeżego akwa. 3 sztuki zdechły, pozostałe 10 wygląda wizualnie nieco lepiej. W większości zniknęły grzyby, przebarwienia itd., ale ryby dałej preferują pozycje głową do góry, bądź leżącą.
andzio65
PostWysłany: 2013-01-14, 22:48    Temat postu:

Paweł, a ile czasu kąpałeś te ryby w Aniprazolu?
adamn
PostWysłany: 2013-01-11, 14:56    Temat postu:

kłaczki to przykładowo jak się skrzela zapychają solami ... żelaza, osadza się to na skrzelach. Ryba śluzuje, listki bledną i jest co jest bo mniej tlenu do organizmu. Jak były przywry to skrzela uszkodzone i krew się leje i stąd kolorek rdzawy bo metro to sól.
Adam
gfar
PostWysłany: 2013-01-11, 09:00    Temat postu:

Już 2 razy leciały na nową wodę. Ostatnim razem po drodze zostały konkretnie przesolone i sa dużo czystsze z wierzchu... Ze skrzeli wychodzi niestety cos jak ciemnobrązowe kłaczki, taka pajęczynka. Nie mogę znaleźć nigdzie odpowiadającego temu co widze opisu. Co to może być?
grigor
PostWysłany: 2013-01-09, 19:28    Temat postu:

sprubuj moze przelozyc ryby do calkiem innego akwa ze swieza woda moze im pomoze, bo jak piszesz to juz napewno raczej nie zaszkodzi .
gfar
PostWysłany: 2013-01-09, 18:06    Temat postu:

Aniprazolu poszło 2,5 tabletki na 250L wody według przepisu. Działały filtry wewnętrzne czyszczone przed i po także wątpię choć chciałbym żeby to było takie proste. Woda przed i po tez taka sama leżakuje u mnie w dwóch zbiornikach 300L przygotowywanych zamiennie.

Planowałem wiciowce atakować wyłącznie temperaturą, jednak leżało metro w płynie i coś mnie niestety podkusiło żeby zakroplić do granulatu i zrobic dwa w jednym.

Co do kolejności sypię głowę popiołem. Odwróciłem kolejność nie z niedoczytanmia, tylko chyba błędnego toku myslenia(nie popartego niestety mikroskopem), że skoro ryby maja poodchylane skrzela to lepiej najpierw wyeliminować przywry na wszelki wypadek przed podnoszeniem temperatury koniecznym w przypadku zwalczania wiciowców...

Aktualnie ryby mocno się pokładają, odpuściłem juz takie duże podmiany i nie mam pomysłu nijakiego... Jeden z melonów ma na ciele i płetwach jakby białą galaretę. Nie wiem czy to taki gętsty biały śluz czy coś na nim rośnie. Poza tylko płetwy od brzegów coraz bardziej wyżarte...

Prosiłbym bardzo o jakąs szczerą sugestię, bo jeśli szansa na ratunek marna, szkoda i ryb żeby się męczyły i ryzyka że mi pary oraz narybek coś zaatakuje
adamn
PostWysłany: 2013-01-09, 15:21    Temat postu:

leczyłeś pewnie w zbiorniku a ile aniprazolu NIKT nie wie i filtrów po leczeniu nie czyściłeś. Drobiny zostały. Wodę pewnie mierzyłeś przed leczeniem a nie przed metro podaniem.
O ile mnie pamięć nie myli to pisałem, że kolejność leczenia jest taka:
- wiciowce
- reszta
I dlaczego tak wyjaśniałem.
To jak dokładnie i ile tego leku było?
No bo jak Azjatki miały to to i przywry w skrzelach.
Adam
gfar
PostWysłany: 2013-01-09, 08:14    Temat postu:

Niestety mikroskopu jeszcze brak na stanie. Napewno zostanie zamówiony, ale w tej konkretnej sytuacji juz chyba mniestety nie zdąży pomóc. Najbardziej męczy mnie to, że nie mogę odnaleźć pierwotnej przyczyny takiego zmaltretowania ryb i w konsekwencji choroby... Po Aniprazolu wyglądały bardzo dobrze, przez kolejnych kilka dni też. Karmione były bardz delikatnie ze wzgledu na pomyte filtry i odbudowywanie równowagi. Potem wszedł metro i kilka stopni ciepła więcej i po nocy w dwóch niezależnych akwariach podobne objawy u wiekszości ryb. Kąt, ciemnienie, szybki oddech- nastapiła podmiana i pozornie było nieco lepiej, ale po kolejnej nocy już tylko pogłębianie się słabego stanu i dalej wymienione powyżej objawy będące prawdopodobnie wtórnymi skutkami jakiegoś innego niż pasożyty czynnika.

Siarkowodór raczej chyba nie miał prawa się wydzielic z powodu Aniprazolu przy utrzymaniu pH poniżej 7 i jedynie dwóch szczyptach granulatu dziennie oraz sporych podmianach... Najbardziej chciałbym zrozumieć pirewotną przyczynę załamania, żeby uchronic się przed popełnieniem tego samego błędu w przyszłości.

Azjatki leczone równolegle Aniprazolem, bez próby leczenia na wiciowce dostały ogromnego apetytu i do dziś wyglądaja na okazy zdrowia. Sporo syfu wypluły.
weider
PostWysłany: 2013-01-08, 23:26    Temat postu:

gfar napisał/a:
płetwy coraz gorzej bieleją, pojawia sie pleśń, ryby jakby rdzewiały miejscami bądź bielały. Nawet te które wyglądaja najlepiej przestają juz powoi jeść.

Oodinium?, i coś jeszcze.
A jak ryby z Azji to ... Ichtiofonoza i kilka innych "fajnych" gratisów.

Łukasz szybszy :-) , dziadyga jeden :mrgreen:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group